FUNDUSZ MIESZKAŃ NA WYNAJEM KUPIŁ CZYNSZÓWKĘ W KRAKOWIE

FUNDUSZ MIESZKAŃ NA WYNAJEM KUPIŁ CZYNSZÓWKĘ W KRAKOWIE


07.10.2015

Źródło: Gazeta Wyborcza – Łódź, Gazeta Wyborcza – Częstochowa
Po Poznaniu, Gdańsku i podwarszawskim Piasecznie Kraków jest kolejnym miastem, w którym zainwestował należący do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) Fundusz Mieszkań na Wynajem.
Kupił on od spółki Galinvest Polonijna pięciopiętrowy blok z 45 mieszkaniami przy ul. Polonijnej w krakowskiej dzielnicy Bieżanów – Prokocim.
Budynek jest jeszcze w budowie, więc mieszkania trafią na rynek wynajmu dopiero pod koniec pierwszego kwartału przyszłego roku. Wtedy też będzie znana wysokość czynszu (na stronie www.jakusiebie.pl).
Prezes BGK Nieruchomości Ryszard Słowiński liczy na wielu chętnych, bo -jak przekonuje – czynszówka ma dobrą lokalizację – w sąsiedztwie są obiekty handlowo-usługowe, park, centrum handlowe oraz Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rodziny z dziećmi nie będą też miały problemu ze znalezieniem dla nich przedszkola, szkoły podstawowej czy gimnazjum.
Miliardy na mieszkania pod wynajem
Przypomnijmy, że Fundusz Mieszkań na Wynajem, który działa w ramach spółki TFI BGK, zamierza przeznaczyć na zakup mieszkań na wynajem nawet 5 mld zł. Za te pieniądze chce kupić ok. 20 tys. lokali w największych aglomeracjach. – Nasza oferta będzie skierowana do osób, które nie chcą zaciągać kredytów hipotecznych na kilkadziesiąt lat, ale najmując mieszkanie, chcą poczuć się jak u siebie – mówił przed rokiem prezes BGK Dariusz Kacprzyk. I dodał, że bank chce przekonać Polaków, że można najmować mieszkanie w dobrym standardzie przez całe życie i móc decydować o wielkości lokalu czy miejscu zamieszkania w zależności od potrzeb życiowych i zawodowych.
Na razie fundusz ma cztery czynszówki: w podwarszawskim Piasecznie (122 w pełni urządzone mieszkania), na osiedlu Pod Platanami w poznańskiej dzielnicy Wilda (124 mieszkania) oraz w Gdańsku-Wrzeszczu (134 mieszkania, które trafią na rynek dopiero pod koniec tego roku) i w Krakowie. W ciągu czterech lat będzie ich co najmniej 5,5 tys. Ponad połowa ma trafić na rynek w 2017 r.
Wszystkie lokale, które wynajmuje fundusz, są kompletnie wykończone i gotowe do wprowadzenia się. Te w Piasecznie są dodatkowo wyposażone w meble.
Dla tych, których stać na płacenie czynszu
Żeby dostać klucze, trzeba wykazać odpowiednio wysokie dochody oraz zgodzić się na umowę najmu okazjonalnego. W odróżnieniu od tradycyjnych umów pozwala ona właścicielowi na łatwiejsze pozbycie się z mieszkania najemcy, który nie wywiązuje się z warunków, np. nie płaci czynszu.
Umowę najmu można podpisać na okres od sześciu miesięcy do kilku lat. Wysokość czynszu jest uzależniona od długości trwania umowy, im dłuższy czas jej trwania, tym niższa cena. Jeśli chętnych na dany lokal jest kilku, liczyć się będzie kolejność zgłoszeń.
Przez pięć lat liczba najemców się podwoiła
Przedstawiciele BGK wyjaśniają, że zależy im na poprawieniu mobilności zawodowej Polaków oraz zachęceniu innych inwestorów do inwestowania w czynszówki, co pozytywnie wpłynie na dostępność mieszkań na wynajem na polskim rynku.
– Najem staje się u nas coraz bardziej popularny – uważa Bartosz Turek z Lion’s Banku. Na dowód przedstawia najnowsze dane Eurostatu, z których wynika, że już 1,6 mln Polaków to najemcy, którzy płacą za dach nad głową rynkowy czynsz. – W ten sposób swoje potrzeby mieszkaniowe realizuje 4,3 proc. obywateli – mówi Bartosz Turek. I przypomina, że w 2009 r. najemcy stanowili tylko 2,2 proc. społeczeństwa. Przez ten czas grupa najemców powiększyła się więc o ok. 800 tys. osób.
Sporo brakuje nam do Zachodu
Jednak wciąż daleko nam np. do Niemiec, gdzie ok. 39 proc. zasobów mieszkaniowych stanowią lokale wynajmowane na zasadach rynkowych. Jak podaje portal Buy, w Berlinie przeszło osiem na dziesięć mieszkań jest wynajmowanych. Wyższe wyniki niż Niemcy notują jedynie Szwajcarzy.
Ponad połowa z nich wynajmuje mieszkania na zasadach rynkowych.
– Duża popularność najmu wydaje się czynnikiem stabilizującym ceny nieruchomości. Po prostu, jeśli społeczeństwo nie dąży do zakupu własnego „M” za wszelką cenę, to nawet tani kredyt nie spowoduje nagle, że wszyscy ruszą na zakupy, podbijając ceny lokali – komentuje analityk Lion’s Banku.
Wolność zamiast kredytu
Bartosz Turek podkreśla, że aby popularność najmu rosła, musi rosnąć liczba chętnych na najem oraz oferta lokali. – W Polsce gorsze lata na rynku kupna-sprzedaży nieruchomości sprzyjały rozwojowi rynku najmu – mówi Bartosz Turek. I przypomina, że w 2009 roku doszło do załamania rynku kredytowego, a później przez kolejne lata ceny mieszkań spadały (do końca 2 012 r.).
– W efekcie najemcy zyskiwali argument, aby nie kupować nieruchomości, bo ich ceny spadają lub po prostu banki nie dały kredytu potencjalnym nabywcom – przekonuje.
Według Bartosza Turka w kolejnych latach coraz niższe stopy procentowe skłaniały i wciąż skłaniają do kupowania mieszkań, także na wynajem. Analityk zwraca uwagę, że choć kredyt jest rekordowo tani, a więc czynsz najmu z nawiązką powinien pokryć koszt jego obsługi, wielu Polaków nie rezygnuje z najmu. – Powodów może być wiele, ale jednymi z najważniejszych może być niechęć do zadłużania się na 20-30 lat oraz fakt, że tanie kredyty w perspektywie kilku lat zdrożeją – ocenia Bartosz Turek.